wtorek, 16 czerwca 2009

600-700g mąki,
szczypta soli,
3 łyż. cukru,
5 dag.drożdży,
50-60 g masła,
1 jajko,
2 żółtka,
truskawki,
kruszonka,
lukier.

Wsypać mąkę do miski,zrobić wgłębienie,wkruszyć drożdże .
Posypać cukrem,zalać częścią ciepłego mleka,przysypać leciutko mąką.
Odstawić do wyrośnięcia.
Gdy podrosną drożdże,dodać sól,jajka,resztę mleka-wyrobić gładkie ciasto.
Pod koniec wygniatania-dodac roztopione ,ciepłe masło.
Dobrze wyrobić.
Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia.
Ciasto wyłożyć na blaszkę.
Z części ciasta zrobić wałeczki i ułożyć na wierzchu ukośną sporą kratkę.
W zagłębienia kratki powciskać pokrojone truskawki(dużo!)
Posypać kruszonką.
Wstawić do nagrzanego do 180 st. piekarnika.
Piec do zezłocenia się wierzchu ciasta-sprawdzić patyczkiem czy upieczone.
Dobrze wystudzone polukrować.
Smacznego!!!
piątek, 29 maja 2009

Zaczynam doceniać rabarbar.Nie sądziłam ,że można z niego przygotować tyle pyszności.
Że nadaje się wspaniale do ciast-dowiedziałam się na szczęście kilka lat temu,ale wcześniej myslałam ,że tylko na kompot;)
A poza tym można przygotować z niego orzeźwiającą konfiturę.
Przepis nie jest mojego autorstwa-pochodzi od pewnej miłej osóbki,którą poznałam wirtualnie na innej stronie-
od Ali
Ciasto piekłam wczoraj,ale musiało porządnie wystygnąć zanim można było je ukroić tak-by kawałek się nie rozjeżdżał
(najlepiej jak wystygnie,wstawić do lodówki)
Do ciasta nie dodawałam amoniaku,a rabarbar nie bardzo chciał wypuścić sok,więc musiałam to co raczył z siebie wycisnąć -uzupełnić nieco wodą.
Ciacho jest pyszne i ma niepowtarzalny aromat.
Spróbujcie sami!
Umieściłam je w kategorii ,,ciasta z owocami'',choć rabarbar owocem nie jest,
no ale ze względu na niego,nie stworzę nowej kategorii;)))

Ciasto:
3 szklanki mąki,
1 margaryna lub masło,
4 żółtka,
1 łyżka proszku do pieczenia,
, 1/2 szklanki dobrej kwaśnej śmietany,
1 cukier waniliowy.

Nadzienie :
1,5 kg rabarbaru,
40 dag cukru,
1 budyń śmietankowy rodzinny na 1l lub 2 budynie na 1/2 l.
1- 2 łyżki bułki tartej lub (jeszcze lepiej) pokruszonych biszkoptów.               
WYKONANIE

Alu dziękuję za pyszny przepis!Pozdrawiam!

piątek, 03 kwietnia 2009
I pomyśleć ,ze kiedyś nie lubiłam tych ciastek;)
Teraz gdy nachodzi mnie ochota na ciastka cukierniane,nie może wśród niech zabraknąć bajaderki!
Ta przygotowywana w cukierniach to tzw.śmietniczek(zresztą niektórzy tak ją nawet nazywają)-bo powstaje z okruchów,lub nieudanych ciast(zakalce,przypalonki;)
Czasem smieję się ,że z tego co pozmiatają z podłogi-;)))...
Bajaderka z tego przepisu powstała z ciasta półkruchego,które upiekłam wcześniej,
ale można wykorzystać herbatniki,ciasto kruche,lub naprawdę mieszankę okruchów z innych wypieków;a całość wzbogacić bakaliami(im więcej tym lepiej;)
Wyśmienicie do stworzenia bajaderki nadaje się -wspomniany zakalec-
jeśli nam się inne ciasto nie udało.
Zresztą sama bajaderka-ma konsystencję zakalca,
mokrą,zwartą ,cieżką,taką kartoflaną-i mi osobiście bardzo to pasuje-przynajmniej od jakiegoś czasu;)))

0.5 kg.mąki,
szczypta soli,
200 g cukru pudru(część zastąpiłam zwykłym,bo miałam za mało),
2 jajka,
250 g.masła(margaryny),
1(2-3)łyż. kakao,
1(2) szkl. mleka,
rum,olejek rumowy,
bakalie(orzechy,rodzynki,owoce kandyzowane,okruchy herbatników,migdały,wiórki kokosowe),
czekolada.

Zmieszać mąkę z proszkiem,solą,cukrem.
Dodać jajka i kawałki masła.Posiekać całość.
Zagnieśc ciasto,schłodzić w lodówce.
Wyłożyć dużą blachę papierem,wylepić ciastem.
Upiec na złoty kolor w temp. 180 st.
Jeszcze ciepłe pokruszyć,lub jeśli chcemy mieć kwadratowe bajaderki na spodzie z ciasta,
przekroić na dwie równe połowy i pokruszyć tylko jedną część.
Stąd w nawiasach napisałam większe ilości mleka i kakao,
dla przygotowywania kuleczek(bo wtedy jest więcej pokruszonego ciasta).
Do okruchów,dodać kakao,bakalie,rum,ewentualnie kilka kropli zapachu,mleko.
Zagnieść całość. Jeśli robimy kuleczki-to do całej masy dodać dwie-trzy łyżki dżemu i zagnieść całość;
a jeśli robimy na spodzie-to smarujemy go warstewką dżemu ,a na to wykładamy masę.
Całość wstawiamy do lodówki,a gdy stwardnieje,polewamy czekoladą.

Smacznego
środa, 18 marca 2009
Zrobiłam właśnie ciasto.Tzn.potrzebne produkty już dawno zakupione doczekały się na swój dzień;)
Wymyśliłam sobie przekładańca-tzn.warstwy wuzetkowe-nasączone alkoholem,przełożone kremem.
Jestem z gatunku osób nielubiących zarówno bezów jak i chałwy-
ale pomyślałam ,że jeśli połączę te dwie rzeczy w kremie,
a jeszcze dołożę do tego parę innych ,,kremotworzących''drobiazgów-może uzyskam całkiem smakowity wynik....

5 dużych jajek,
szczypta soli,
150 g cukru,
cukier waniliowy,
3 płaskie łyż. kakao,
1/4 szkl. gorącej wody,
1/2 szkl. oleju,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
300 g mąki,
zapach rumowy.

Krem:
1,5 kostki masła,
cukier puder-ok.1 niepełnej szklanki,
budyń waniliowy,
chałwa waniliowa-200-300 g.
(zależnie od upodobań smakowych-ja dałam ok.300 g.-tyle akurat miałam),
małe beziki.

Ubić żółtka z cukrem i cukrem waniliowym.
Dodać przesianą mąkę,kakao,proszek.Wymieszać.Dolać olej i wodę.
Na końcu wmieszać ubite z solą-białka.
Wylać do formy-wysmarowanej masłem i wysypanej bułką.
Upieczone i wystudzone ciasto przekroić wzdłuż na połowę.
Spodnią warstwę nasaczyć herbatą z cukrem i rumem.
Wyłożyć większą połowę kremu.
Powciskać beziki.
Przykryć drugą warstwą ciasta-nasączyć.
Wyłożyć resztę kremu i posypać kruszonymi bezikami,lub nieregularnie polać czekoladą.
Dobrze schłodzić przed podaniem.
Krem:
Ugotować budyń.Wystudzić.
Utrzeć masło z cukrem pudrem.Wkruszyć chałwę,zmiksować całość.
Wmieszać zimny budyń.Przykryć folią-wstawić do lodówki.


Polecam.Smacznego!
środa, 25 lutego 2009
Jeszcze jeden-tym razem bardzo stary,karnawałowy przepis.
Roladki są bardzo dobre...
choć zdjęcie niestety wyszło mi takie sobie...
Nie należy tylko kłaść zbyt dużo marmolady do środka.
Podczas smażenia po prostu wycieka.Sama się o tym przekonałam-chciałam zużyć już resztkę ze słoiczka-i to było zbyt wiele...
Lepiej też smażyć na patelni,wypełnionej do wysokości roladek-odpowiednim tłuszczem
(u mnie to był tradycyjnie-smalec);niż w głębokim rondlu.
Są dość długo świeże(choć zbyt wielu dni nie musiały czekać na konsumpcję;)
-pewnie ze względu na wilgotne nadzienie...
Nie należy też żałować posypki cukrowej.
Smacznego!

1.5 szkl. mąki,
2 łyż. cukru,
1/3 szkl. mleka,
1 jajko,
2 dag. drożdży,
2 łyż.margaryny,
szczypta soli,
1/2 łyżeczki cynamonu-do jabłek,
smalec.

Przesiać mąkę,dodać sól.
W mące zrobić dołek,wkruszyć drożdże,posypać cukrem,
zalać ciepłym mlekiem,lekko przyprószyć mąką.
Przykryć ściereczką,odstawić w ciepłe miejsce do podrośnięcia.
Dodać jajko,resztę mleka-wyrobić.
Odstawić pod przykryciem na ok. 20 min.
Jeśli mamy gotowe przesmażone jabłka-to wymieszać je tylko z cynamonem.
Jesli nie-musimy przygotować jabłka tak jak do szarlotki-
czyli przesmażyć je wraz z cukrem i sokiem z cytryny.
Podrośniete ciasto-rozwałkowujemy na placek grubości ok 1-1.5 cm.
Wykładamy jabłka i zwijamy w roladę.
Kroimy ostrym nożem na ok.2-3 cm. plastry.
Smażymy w gorącym tłuszczu.
Osączamy na bibułce i posypujemy cukrem pudrem.
piątek, 20 lutego 2009

Tłusty Czwartek.
Tradycyjnie-pączki,faworki,czy też może nietradycyjnie inne ciacho,
a może z braku czasu-gotowe cukierniane pączuszki-
tego dnia nie warto liczyć kalorii!
Zapewne sporo z nas liczy je na codzień.
Odpuśćmy więc sobie chociaż na ten dzień-
niech będzie słodki,lukrowany,z oblepiającą palce różaną konfiturą...
A potem powtórzmy to w Ostatki;)))
Moje pączuszki w tym roku-miały być malutkie-
ale ciasto rosło niesamowicie-maleńkie kuleczki przerosły moje oczekiwania-
pączuszki sa więc hmmm... ,,średnie?'';)
No i są troszkę nietradycyjne-bo ciasto drożdżowo-serowe.
Ale szczerze je polecam-mięciutkie,sprężyste,
po ugryzieniu kawałeczka-widać jak ciasto wraca do poprzedniej formy.
Jestem mile zaskoczona-bo myślałam,że ciasto z dodatkiem sera-będzie cięższe,
a tymczasem wcale tak nie jest!
Korzystałam z
tego przepisu-
jedyne co -to dosypałam sporą garść mąki więcej niż zostało podane w przepisie,
a i zrezygnowałam z jednego jajka-na rzecz większej ilości mleka...

Smacznego!!!

środa, 18 lutego 2009
Wróciłam po długiej nieobecności tutaj.
Przynajmniej na jakiś czas mogę się oderwać trochę od obowiązków-bo już po sesji;)))
Piekłam wczoraj babkę czekoladową-więc dziś wklejam przepis.
To przepis na duża formę babkową z kominkiem.
Co prawda zbyt długo przetrzymałam ją w piekarniku i spiekła się odrobinę,ale mimo to ma powodzenie;)
Koniecznie nie zapomnijcie o dodatku alkoholu-
wydobywa smak i aromat czekolady,babka nie jest sucha.
Konfitura morelowa też jest jak najbardziej wskazana-
szczególnie jeśli komuś tak jak mi-
przydarzy się ,ze przetrzyma babkę w piekarniku.
Konfitura zmiękcza skórkę i dodaje fajnego kwaskowatego posmaku słodkiej czekoladzie.

45 dag. cukru,
40 dag. masła,
12 jajek,
55 dag. mąki,
11.5 dag. mąki ziemniaczanej,
4.5 łyżeczki proszku do pieczenia,
22 dag. czekolady pitnej(nie granulowanej),
konfitura morelowa lub dżem,
ok.2-2.5 czekolady,
duży cukier waniliowy(podwójna porcja),
4-5 łyż. rumu,
szczypta soli,
masło i tarta bułka do formy.

Utrzeć masło na puch,dosypując powoli cukier i cukier waniliowy.
Przesiać razem obydwie mąki i sproszkowaną czekoladą pitną,oraz proszek do pieczenia.
Dodać do masy maślanej szczyptę soli i miksując wbijać po jednym jajku.
Każde następne jajko wbijać dopiero wtedy ,gdy poprzednie dokładnie połączy się z masą.
Gdyby masa się warzyła-wsypać trochę mąki.
Ja zwykle dodaję 1 jajko-miksuję,a następnie 1 łyżkę mieszanki mącznej...
Na końcu dodać rum.
( Jeśli nie mamy akurat rumu,zastąpmy go koniecznie jakimś alkoholem -może to być brandy,lub nawet zwykła wódka)
Przygotować formę z kominkiem.
Nałożyć ciasto i wstawić do piekarnika.
Piec ok.1 -1.20 h. w temp. 180 st.
Podgrzać konfiturę morelową-przetrzeć przez sitko lub zmiksować końcówką tnącą miksera.
Posmarować całe ciasto konfiturą.
Odstawić.
W tym czasie rozpuścić na parze czekoladę z 1 łyż.masła.
(jeśli wolimy bardziej miękkie polewy,dolać też odrobinę mleka,ale nie jest to konieczne)
Polać babkę roztopioną czekoladą-wystudzić.
czwartek, 08 stycznia 2009
Delikatny jak obłoczek,rozpływający się w ustach,pyszny i przyciagający wzrok...
Efektowny i banalnie prosty deser z galaretek i bitej smietanki.
Szybko można go przygotować -wystarczy tylko odpowiednio zaplanować poszczególne etapy.
Galaretki powinny być rozpuszczone wcześniej,tak by nie było przestojów w nakładaniu kolejnych warstw.
Pogoda na dworze sprzyja przygotowaniu takich deserków;)))
Kolory galaretek oczywiście takie-jak się nam podoba.
Ja wykorzystałam po kolei-patrząc od dołu-
szafirową,żółtą,zieloną,bursztynową,żółtą,szafirową,czerwoną i niebieską.

8 galaretek,
1 litr śmietanki kremówki,
sok z cytryny i cukier do smaku,
Ubić 1/2 l. kremówki z cukrem i cytryną-podzielić na połowę.
Do jednej połowy dodać galaretkę rozpuszczoną w 1-1.5 szkl.wody.
Wylać do tortownicy ,zastudzić.
Na to wylać warstwę samej galaretki.(równiez rozpuszczonej w tej samej ilości wody)
Wszystkie galaretki rozpuszczamy w zmniejszonej ilości wody!
Do drugiej połowy śmietanki-dodać kolejną galaretkę-wylać jako trzecią warstwę.
I znów czystą galaretkę.
Ubić kolejne 1/2 l. śmietanki-znów podzielić na połowę.
Na galaretkę wylać kolejną warstwę śmietankowo-galaretkową i znów galaretkę.
Zakończyć ostatnimi warstwami śmietanki i galaretki.
Deser podawać dobrze schłodzony.

Smacznego;)))
piątek, 02 stycznia 2009

Jeszcze jedno świateczne ciasto.Ciasto dla którego czas działa na korzyść. Tuż po upieczeniu mój keks był dość suchy i ciężko było go w ogóle przełknąć nie popijając herbatką. Z każdym dniem się jednak zmieniał,aż wreszcie stał się lekko wilgotny i zdecydowanie bardziej apetyczny niż tuż po upieczeniu. Polecam Wam to ciasto,jeśli zamierzacie je dłużej przechowywać ,albo np. nie bedziecie mieli czasu upiec nic tuż przed planowaną imprezą.Ten keks można właśnie upiec na długo naprzód i przechować go w idealnym stanie aż do przyjęcia. Przepis pochodzi z tej stronki.Piekłam z podwójnej porcji,od siebie dodając jeszcze daktyle,figi,morele,oraz biały cytrynowy lukier.

170 g margaryny,
320 g mąki
160 g cukru pudru
5 jajek
1/2 opakowania proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru waniliowego
bakalie,
Margarynę utrzeć z cukrem.Dodawać po jednym jajku,cukier wanilowy i małymi porcjami przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Ucierać na gładką masę. Dodać drobno pokrojone bakalie. Ciasto przełożyć do formy posmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Piec ok. 1 godz. w ok.180st. Smacznego!!!

poniedziałek, 22 grudnia 2008
Ponad miesiąc temu nastawiłam ciasto na piernik staropolski...
Ponieważ mieszkam w bloku(niestety;(((),przechowywanie go w piwnicy nie miało szans na powodzenie,
toteż przesiedział sobie cichutko ,ciepło okryty na dolnej półce lodówki
-mimo ,że nie było to zbyt polecane w oryginalnym przepisie -miejsce.
Wszystkim tym którzy podobnie jak ja nie mają lepszego miejsca
jak lodówka do przechowania tego ciasta,
mogę spokojnie powiedzieć ,że jest to równie dobre miejsce jak chłodna spiżarka czy też piwniczka.
Piernik wyszedł wspaniały!
Upiekłam go tydzień temu,po dwóch dniach przełożyłam powidłami i białym kremem.
Potem oblałam czekoladą.
Od tego czasu siedzi sobie owinięty folijką-
sądzę ,że przez etap ,,mięknięcia''po upieczeniu też już przeszedł.
Cieszę się ,że wreszcie nie przegapiłam momentu nastawienia ciasta i jak tylko będę mogła,
to zamierzam jeszcze wielokrotnie korzystać z tego przepisu.
Polecam z czystym sumieniem!
Przepis istnieje na wielu stronach internetowych,wystarczy wklepać hasło-,,piernik staropolski
-a oto jedna z nich
Piernik

0,5 l. miodu
2 niepełne szklanki cukru,
kostka margaryny,
1 kg i 1 szklanka mąki tortowej ,
3 jajka,
3 łyżeczki sody,
1/2 szklanki mleka,
szczypta soli,
2 opakowania przypraw do piernika,
bakalie:orzechy,rodzynki,suszone żurawiny.
Dodałam też 2 płaskie łyż. ciemnego kakao,oraz rozpuszczoną w odrobinie wody-kawę.(ok.3 łyżeczki)
Miód z margaryną i cukrem-ogrzewamy w garnku aż do rozpuszczenia się cukru.
Odstawiamy aż przestygnie.
Dodajemy mąkę z przyprawami,sodę z mlekiem,sól,jajka. Wlewamy kawę i wsypujemy kakao.
Całośc wyrabiamy.Wsypujemy bakalie.Znów wyrabiamy.
Ciasto przekładamy na kamionkowego garneczka lub emaliowanej czy szklanej miski,przykrywamy ściereczką ,jeśli folią-to niezbyt szczelnie.
Po 3-4 tygodniach piernik należy wystawić na kilka godzin z chłodnego miejsca-żeby się ogrzał.
Następnie dzielimy na placki i pieczemy pojedyńczo,albo od razu całość .
Gotowe ,wystudzone placki odkładamy owinięte folią ,żeby zmiękły(kilka dni).
Potem smarujemy powidłami lub kremem i składamy.Całość oblewamy czekoladą.

Smacznego!!!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
Zakładki:
Księga Gości:
INNE SMAKI
ISTOTNE:
kilka słów o mnie....
Dobre miejsca na zakupy:
Warto zajrzeć....
Zaglądam...
Durszlak.pl